7 powodów przez które zdecydowałabym się raz jeszcze na cesarskie cięcie


 Od początku ciąży czułam, że będę miała cesarkę. Nie było ku temu żadnych przesłanek, ale gdzieś w głębi mnie miałam takie przeczucie. Uciekałam przed porodem naturalnym jak przed ogniem. Jak ktoś podejmował temat, unikałam, albo zwyczajnie nie chciałam się  dzielić uczuciami jak bardzo wizja porodu siłami natury mnie przeraża. I aby było jasne - nie jestem żadną matką wyrodną, matką która idzie na 'łatwiznę', albo już na pewno nie matką, która nie kocha swojego dziecka. 
W połowie ciąży byłam na warsztatach i położna opowiadała, że kobiety które mają cesarkę zazwyczaj nie karmią piersią i nie ma takiej bliskości pomiędzy rodzicem a dzieckiem. Nie mogę tego potwierdzić, bo ja owszem cięcie miałam, ale karmię od samego początku a o bliskości mojej i Kamila nie wspomnę. Jestem zwolenniczką bliskości jak i jestem zwolenniczką wyboru. 
Nie mogłabym sobie teraz wyobrazić siebie rodzącej inaczej. Tak miało być i koniec. Jestem pewna, że jakbym w przyszłości miała stanąć w podobnej sytuacji to również chciałabym mieć cesarkę. Dlaczego? Bo spędziłam tyle godzin na porodówce nastawiając się na poród naturalny, kiedy to po tylu godzinach tak czy inaczej miałam cięcie. Dużo czasu zajęło mi nastawienie się, że dam radę urodzić siłami natury. Z resztą pod koniec ciąży chciałam po prostu urodzić- nie ważne było jak! Teraz wiem, że gdybym miała rodzić raz jeszcze, wolałabym mieć cesarkę, ponieważ ...

1. Wiem co mnie czeka. 
W przypadku cięcia dobrze wiem co mnie czeka. Zdaję sobie sprawę z możliwych komplikacji w trakcie operacji. Były i one przy pierwszym cięciu. Ale wiem też od lekarzy, że powód dla którego straciłam dużo krwi przy operacji, mógłby skończyć się o wiele gorzej podczas porodu naturalnego. Przy porodzie SN może wydarzyć się coś co sprawi, że i tak poród skończy się na stole operacyjnym.

2. Moje dziecko jest bezpieczne.
Jedną z obaw dla których nie chciałam rodzić siłami natury było poczucie, że z 'mojej' winy coś stanie się dziecku. Że będę za słaba, że nie dam rady i potem ta mała istota będzie ponosiła tego skutki. Przy CC wiem, że lekarze pierwsze co zrobią to pomogą dziecku. 

3. Wiem ile czasu będzie trwał poród.
Podczas porodu siłami natury nie wiem jak długo przyjdzie mi rodzić, nie wiem też czy nie skończy się on cesarką i nie mogę się na nic nastawić. W moim przypadku na porodówce spędziłam od rana gdzie indukowali mój poród  przez różne metody, a cięcie wykonali mi dopiero o pierwszej w nocy. Jak usłyszałam decyzję o cesarce poczułam ogromną ulgę. 

4. Brak bólu porodowego.
Dużo osób uważa że cięcie to nie jest poród, bo nie boli. Owszem podczas samego porodu nie boli, ale później jest już dużo ciężej. Statystycznie osoby po porodzie siłami natury dochodzą do siebie szybciej niż po cięciu. Domyślam się jednak, że ból samego porodu musi być o wiele większy. 

5. Mogę sobie wyobrazić mój połóg.
Przeżywałam połóg po CC i doszłam do siebie w ekspresowym tempie. Wiem ,że kolejny poród mógłby być inny, ale mam bardzo dobre wspomnienia po pierwszym. Słyszałam od znajomych że połóg po porodzie naturalnym przechodziły okropnie - musiały przez dwa tygodnie siedzieć na kole, bo inaczej nie dawały rady. Z resztą moja znajoma z sali po porodzie ledwo mówiła.

6.  Brak zmian w kobiecych częściach ciała.
Większość jako główny argument na 'nie' cesarce mówią że zostaje po tym okropna blizna. Blizna owszem i jest, ale tak mała i tak niewidoczna i nieuciążliwa, że czasami zapominam że ona w ogóle jest. Po cesarce nie mam jednak blizny po nacięciu krocza (kiedy teraz cięcie wykonywane jest niemal profilaktycznie).

7. Nie działam wbrew sobie. 
Wybierając cięcie miałam poczucie, że będzie dobrze, że to jest to i że tak bym chciała urodzić. Nie mając tego wyboru czułabym się że robię coś na siłę i miałabym tysiące obaw. Niektóre kobiety nie wyobrażają sobie, aby mogły chcieć rodzić przez cesarkę, ja nie wyobrażam sobie na odwrót. Uważam że to jak rodzimy powinno być naszym osobistym wyborem. Ciąża to taki specyficzny czas który dla każdej kobiety znaczy bardzo wiele. Jednak odnośnie porodu nie mamy za wiele do powiedzenia, bo wszystko zostaje w rękach pracowników danego szpitala.

Nie chcę nikogo nakłaniać do cesarskiego cięcia. Uważam, że każdy ma prawo decydować za siebie i mieć swoje własne zdanie w tym temacie. Uwierzcie, czytałam masę artykułów przeciwko cięciu i starałam się sama siebie przekonać, że tak byłoby lepiej. Teraz wiem, że niepotrzebnie. Tak jak było było dobrze. To jak przyjdzie nam rodzić i tak staje się nieistotne, kiedy po raz pierwszy widzimy swoje maleństwo. Wtedy wszystko przestaje mieć znaczenie.

Share this:

CONVERSATION

46 comments:

  1. Mój drugi poród skończył się cesarka, tylko dlatego, że dziecko straciło tętno. Dziękuję Bogu, że na salę zawołano mądrego lekarza. Położna chciała dawać mi jakieś leki, gdzie ja już nie kontaktowałam a dziecku nie biło serce. Przeżyłam koszmar, bo nie wiedziałam jak to się skończy. Znieczulenie miałam podawane w trakcie skurczy partych. Na szczęście wszystko się udało. Dziecko jest zdrowe. Ale jeżeli lekarze wcześniej zdecydowaliby o cięciu byłoby lepiej. Pierwsze dziecko rodziłam siłami natury. Jest ból, jednak zapomina się o nim kiedy kładą dziecko na piersiach. Po cesarce dochodziłam do siebie pół roku. Skóra na brzuchu wymaga wiele ćwiczeń i pielęgnacji, jest w gorszym stanie niż po pierwszym porodzie. Piersią karmiłam 13 miesięcy, wiec dla mnie to bzdura, że wszyscy nastawiają przyszłą mamę na brak pokarmu. Piszesz o ważnej rzeczy. Kobiety powinny mieć świadomość co je czeka.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Powinna mieć wybór szczególnie w takim momencie!
      Ja porównania nie mam ale też mam wrażenie że brzuch wygląda troche gorzej. I podczas ćwiczeń jednak czuć ranę i brzuch też trochę rwie

      Delete
    2. Ale przecież urodziłaś nie tak dawno temu! Twój brzuszek ma jeszcze czas na zregenerowanie się :-)

      Delete
    3. Dokładnie, podczas ćwiczeń rana daje się we znaki, szczególnie jeśli się nie zagoi do końca. Ja pierwsze ćwiczenia robiłam jakieś 3 miesiące po cc. Musiałam poczekać jeszcze 3, bo nie podołałam. :)

      Delete
  2. też gdybym miała wybór to wolałabym rodzić przez CC, panicznie boję się bólu i nie wiem jak to wszystko się potoczy, w dodatku mam problem z woreczkiem żółciowym i myślałam że dzięki temu będę się kwalifikowała do cięcia cesarskiego a tu się wczoraj dowiedziałam od mojego lekarza, że niestety to się nie kwalifikuje... pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jak leżałam w szpitalu i rozmawiałam z lekarzami to miałam wrażenie że nawet poważne skierowania na cesarke są uważane przez nich jako ;wymówka'- bo przecież co tam ... to tylko poród! Jak miałam cięcie to słyszałam jak położna mówiła, że denerwują ją dziewczy które mają takie skierowania - że wszystkie powinny rodzić naturalnie a cesarka tylko kiedy podczas porodu coś się dzieje ;/

      Delete
  3. Hmm... Ciekawe podejście :) Zupełnie dla mnie niezrozumiałe, ale jednocześnie zdrowsze od mojego. Ja z kolei marzyłam o SN, też skończyłam na stole, tylko że ja nie potrafiłam i chyba nadal nie potrafię znaleźć w tej sytuacji nic dobrego. Nawet nie do końca umiem się z tym pogodzić. Zapewne ma na to wpływ fakt, że KP nam nie wyszło, a moje Dziecko darło się non stop przez pierwsze 3 miesiące i było ciężko. Może przy SN też by tak było, a może nie. Ja nie przestaje się zadręczać myślami "a co by było gdyby...". Ja również, w przeciwieństwie do Ciebie marzę o drugim porodzie VBAC - czyli siłami natury mimo pierwszego porodu przez CC. I choć zasadniczo nie zgadzam się z 6 na Twoich 7 podpunktów, to jestem zdecydowanie za wolnością wyboru i jednocześnie zazdroszczę zaakceptowania sytuacji, a wręcz znalezienia w niej tyle plusów. Pozdrawiam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. U mnie był moment kiedy było mi to obojętne a wręcz nawet byłam bardziej za porodem sn. Nawet jak szłam na porodówkę to myśl była- chciałabym ciecie ale jak nie to urodze naturalnie może to i lepiej! Z pewnością lepiej dla dziecka- I wtedy na początku tego porodu sądziłam że urodzę sn. I cieszę się ze było inaczej bo niestety momentu jak indukowali mi poród- nie mówię tu o oksy - nie wspominam za dobrze. Wręcz koszmarnie! To były momenty kiedy czułam się jakby ktoś traktował mnie jak zwierzę a nie człowieka. Chciało mi się wtedy wyć- byłam całkiem sama i było mi wtedy bardzo ciężko. Marzyłam aby mnie stamtąd zabrali zrobili mi cesarkę i przestali męczyć. Może też dlatego cięcie było taką 'odskocznią; - w końcu lekarze traktowali mnie jak człowieka i miałam poczucie że będzie dobrze... W pierwszym przypadku robili wszystko na siłę tylko abym urodziła jak najszybciej i aby się mnie 'pozbyć' ;/

      Delete
  4. U mnie niestety po cesarce pozostał ohydny bliznowiec. Byłam źle zszyta i została mi na podbrzuszu jakby tłusta, różowa dzdzownica... Jestem płaska i niestety pod majtkami odznacza się ten wał. Ale moja mama miała blizne jak niteczka, a teraz po latach już jest w ogóle niewidoczna!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja początkowo tak się bałam spojrzeć na ranę po cięciu. Pierwszy raz pokazałam ją mamie i spytałam czy jest aż tak źle. I potem jak zobaczyłam stwierdziłam że aż tak małej blizny się nie spodziewałam! Nawet z szwami w środku wyglądała ok. Ale to wszystko zalezy kto szyje. Ale jednak mogliby to robić starannie!

      Delete
  5. Ja zawsze sądziłam, że będę mieć cc,jeszcze długo przed planowaniem ciąży. Jednak po obejrzeniu filmu w szkole rodzenia o cc stwierdziłam, że obydwa sposoby są straszne i postąpię zgodnie z zaleceniami lekarza. Urodziłam naturalnie, bolało z 15 min tak naprawdę i sam poród wspominam pozytywnie. Za to połóg strasznie. Dlatego nie jestem przekonana ani do pierwszego ani do drugiego sposobu aczkolwiek zupełnie nie dziwie się tym co wybierają cc.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja pod koniec zdałam się na los, ale że padło na cięcie to się cieszyłam.
      Chociaż pamiętam jak wszyscy tak strasznie negowali cięcie. Opowiadami mi różne straszne historie. Był moment, że jak leżałam na sali operacyjnej zaczęłam się zastanawiać czy aby przypadkiem nie było lepiej rodzić sn!

      Delete
  6. Każda kobieta powinna mieć wybór, jak rodzić. Ja rodziłam SN i drugi raz chcę tak samo, bo uważam, że mimo okropnego bólu, było super :)
    Odnośnie punktu 6 - nie w każdym szpitalu nacięcie jest rutynowe. Ja nie byłam nacinana. A wszystko na dole wróciło do normy, co potwierdza mąż ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. U mnie nie miałby kto potwierdzić więc o to się nie martwiłam ;p Ale w szpitalu w którym leżałam cieli rutynowo każdą kobietę. Głośno o tym mówili - ale nawet jak w planie porodu zaznaczałaś że nie chcesz nacięcia to i tak cieli. Każdą ;/

      Delete
  7. A ja nigdy nie zdecydowałabym się na cesarskie cięcie gdybym miała wybór. Inna sprawa gdy chodzi o wskazania medyczne. Uważam, że nie ma nic piękniejszego niż poród siłami natury. Przeżywać wspólnie z mężem narodziny dziecka. Coś wspaniałego. Ból jest, owszem, ale można go zniwelować znieczuleniem. Szybciej dochodzi się do siebie, nie ma problemów z karmieniem piersią, a połogu u mnie praktycznie nie odczułam. Dla mnie same plusy porodu siłami natury.

    ReplyDelete
    Replies
    1. U mnie poród sn nie doszedł do skutku i jestem ciekawa czy w ogóle byłabym w stanie urodzić naturalnie. Po tym co robili aby mi poród indukować myślę że z góry była mi pisana cesarka. Nie miałam w ogóle skurczy - 8 cm rozwarcia a skurczy brak. Położna się śmiała że rozwarcie idealne no ale bez skurczów nie urodzę. A tętno Młodego było bardzo niskie. Moje natomiast za wysokie.
      Dodatkowo doszedł fakt, że nie miałam przy kim rodzić - tutaj mam na myśli partnera. A czas spędzony samotnie na porodówce był ciężki. Dlatego ciesze się że wyszło jak wyszło :)

      Delete
  8. miałam dwa cc oprócz plusów jednak są też minusy :( chciałam urodzic naturalnie ale niestety w moim przypadku nie miałam szans dziecko wazyło 4600 miało 60cm i było poplątane w pępowiny gdyby nie cc nie wiem co by z nami było

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wow! Mój brat też był taki duży! A dodatkowo ułożony pośladkowo! Ale lekarze początkowo chcieli aby moja mama rodziła sn... ;/

      Delete
  9. Uważam, że miałaś naprawdę sporo szczęścia, że tak to wszystko "gładko" przebiegło, bo niestety wiele osób narzeka na tą metodę i drugi raz jednak mimo wszystko nie chciałoby tak rodzić... Ja mogłam mieć CC na pstryknięcie palca, zdecydowałam, że chcę próbować rodzić SN, mam nadzieję, że nie pożałuję...? Gdybym wybrała CC, miałabym już Olę przy sobie, a tak.... echhhhhh... :(

    ReplyDelete
    Replies
    1. Też prawda. Nawet kobieta rodząca ze mną która miała cięcie mówiła że jest zaskoczona że tak się źle czuje... że pierwszy poród miała taki 'super', a teraz zupełnie inaczej.

      Delete
  10. Zdrowo do tego podchodzisz:) ja chyba nie wybrałabym cięcia po raz drugi. Wiem jak bolą parte i da się wytrzymać:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja się do partych nie doczekałam. Najgorsze są porody kiedy rodzi się niemal do finiszu a potem i tak robią cesarkę ...

      Delete
  11. Kiedyś rozmawiałam o tym z moją znajomą będącą pielęgniarką właśnie na oddziale położniczym, głównym naszym wnioskiem było to, że jak nadejdzie czas to będziemy chciały rodzić przez cesarskie, to naprawdę bezpieczniejsze i o wiele mniej bolesne

    ReplyDelete
    Replies
    1. Szczególnie że taka położna naoglądała się tylu porodów i wie jak jest. Podczas porodu są najważniejsi ludzie- lekarze. A tutaj nie ma się co oszukiwać ciężko trafić na dobrych którzy dobrze ocenią w którym momencie cięcie. Niektórzy czekają za długo a konsekwencje nie oni ponoszą ;/

      Delete
  12. Bo tak naprawdę nie ważne jest jak się rodzi...najważniejsze jest, jak sama zauważyłaś, dobro dziecka. Osobiście, na chwilę obecną, nie wyobrażam sobie cesarki...przez moment w ciaży istniało ryzyko, iż bedę takową miała (łożysko było nisko ulożone). Rodziłam siłami natury, bolało okrutnie (u mnie nie było mowy o żadnych ćwiczeniach na piłce ani znieczuleniu), nie nacinano mnie, miałam jedynie niewielkie draśnięcie (nie krwawiło jednak, więc szwa nie założono) - możliwe, że to dlatego, że Stefano był maleńki. Niektórym się wydawało, że poród z kilogramowym dzieckiem jest mniej bolesny niż z 3kilowym...może łatwej takowe wypchnąć, ale ból jest ten sam!! Koleżanka z pokoju miała cesarkę i bardzo później cierpiała Ja przez perwszych kilka dni miałam problemy z kością ogonową ;) U nas w szpitalu jest o tyle fajnie, że zawsze 24h na dobę może przy pacjencie przebywać jedna osoba to pomocy (jedynie podczas obchodu należy wyjść).

    ReplyDelete
    Replies
    1. To rzeczywiście super! W szpitalu w którym ja rodziłam maksymalnie 22! A w nocy to nie było mowy o pomocy położnych. Niektóre były takie że pomogą, ale moja koleżanka z sali poszła raz do innej to tamta była wręcz zbulwersowana że to ona jest matką ! ;/
      Moja babcia przed porodem mi często mówiła że jej mama 2-kg dziecko rodziła w takich bólach a potem miała poród z ponad 4-kg i urodziła tak szybko i bez jakiś większych bóli. A skurcze niestety bolą jak diabli!

      Delete
  13. Ja swoich dzieci nie mogłam wydać na świat siłami natury, a więc skoczyło sie dwa razy na cc. Gdyby to zależało ode mnie to chyba jednak zdecydowałabym się na poród siłami natury ze względu na szybszy powrót do formy po porodzie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. To prawda po cesarce momentami jest ciężko!

      Delete
  14. Ja też jakoś przeczuwałam u siebie cesarkę... I mimo, że rodziłam sn PRAWIE do końca, nie żałuję, że tak wyszło. Też jestem zadowolona z połogu, rana, owszem, ciągnęła, pobolewała, ale bez przesady. Następnym razem na pewno zdecyduję się na cc, bo już będę miała wybór :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tym bardziej że nie wiesz czy kolejnym razem znowu by nie było tak samo. A tak wiesz czego się możesz spodziewać :)

      Delete
  15. Zazdroszczę tego spokoju i pewności. Ja mam kompletnie odmienne zdanie, odczucia i emocje. :( I moje kobiece części jednak są naruszone (w sensie macica), a będą mi jeszcze potrzebne! ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hahaha :D Ja nie planuje rodzeństwa dla Kamila. Ale oczywiście wszystko może się zmienić, ale aktualnie nic na to nie wskazuje ;p

      Delete
  16. Rodziłam siłami natury i tak samo chciałbym urodzić kolejne dziecko, ale nie jestem jakąś fanatyczką, która narzuca innym swoje zdanie. Uważam, że każda kobieta powinna mieć wpływ na to jak wygląda jej poród.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Też mam takie samo zdanie. Każda kobieta powinna decydować jak chce rodzić.

      Delete
  17. A ja wręcz przeciwnie. Cieszę się, że rodzilam sn, bo własnie bałam się cesarki. Poza tym uważam, że poród sn jest lepszy dla dziecka i też trochę na to patrzyłam. Moja wizja nie zmieniła się po porodzie. Mimo iż był długi i naprawdę bolało, to kolejne dziecko też chcę rodzić sn i mam nadzieję, że się uda. Doszłam do siebie szybko, a to uczucie kiedy od razu po porodzie moglam przytulić synka... niesamowite i niezapomniane. :) Choć rozumiem matki chcące rodzic przez cc. Każdy powinien mieć wybór.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja miałam to szczęscie że rodziłam w szpitalu gdzie było dużo cesarek i też mogłam mieć Kamila przy sobie. Jeszcze nóg nie czułam a już go przystawiłam do piersi - chociaż musiało to wyglądać komicznie bo nie mogłam nawet głowy unieść. I dlatego miałam tutaj taki komfort psychiczny że mimo cięcia to bliskość była. Gdybym miała widzieć syna dopiero na drugi dzień czy ileś naście godzin po porodzie wtedy porządnie bym się zastanowiła czy chcę cesarkę. Dla mnie najważniejsze w tamtym momencie to było być przy nim. Dlatego wstałam bardzo szybko. Chciałam być samodzielna. Ale nie wiem czy u nas poród sn w ogóle doszedłby do skutku.

      Delete
  18. Powody dobre :) Wiesz co cię czeka to pewne ale powiem Ci że za drugim razem stres miałam taki że musieli mi ciśnienie zbijać. Bo wiedziałam jak to będzie a pierwszą cesarkę i połóg przeszłam koszmarnie więc nic przyjemnego. Gdyby nie ten ból na drugi dzień to cesarka byłaby znośna.

    ReplyDelete
    Replies
    1. To prawda - ból jest. A szczególnie ta niemoc jak trzeba wstać i kombinuje się jakby to zrobić aby tak nie bolało. Albo jak się człowiek zakrztusi ... to koszmar! trzymałam ten brzuch podczas kaszlu a tak bolało... albo kichanie. Ale jednak ten ból mija. U mnie dosyć szybko minął i mogłam normalnie funkcjonować.

      Delete
  19. Ja bałam się cesarki. Udało się urodzić naturalnie. Na pewno boimy się mniej tego co znamy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja na stole operacyjnym zaczęłam się bać i miałam myśli ' a co ja właściwie robie?!'

      Delete
  20. Jedne z nas boją się cesarki - inne porodu naturalnego. Ja uważam, że każda z nas powinna podejmować decyzje nie spowodowane stereotypami, naciskami czy "modą" - przecież my mamy chcemy tylko tego co najlepsze :) Odważny post - ale chylę czoło, że potrafisz mówić wprost o swoich decyzjach :) OGROMNA zaleta!

    www.MartynaG.pl

    ReplyDelete
  21. Dziękuję.
    Też tak uważam. A do porodu sn starałam się siebie przekonać wszystkimi sposobami. Nawet oglądałam zdjęcia czy filmy podczas cesarki aby ją sobie możliwie obrzydzić. Ale poród sn zdecydowanie baardziej mnie przerażał.

    ReplyDelete
  22. Miałam podobnie :) bałam sie porodu strasznie , ale przekonałam siebie ze tak musi być i tyle! No to jedziemy! Bolało okropnie, ale gorszy był strach o malca.. No toć ile można siedzieć w brzuchu podczas tak silnych skurczy? W końcu lekarze stwierdzili że w życiu nie urodzę naturalnie, ani tego dziecka ani kolejnego. Natura zrobiła mnie w konia, i mi coś popsuła w drogach rodnych. Ulga jak nigdy ! Bo wiem że podczas porodu kolejnego dziecka, bedzie ono bezpieczniejsze niż podczas porodu siłami natury. Ale! Mam jeden warunek. Nie zapisuje się na cesarkę kiedy mi sie podoba, tylko czekam do skurczy.. Poczuje skurcze, dzidzia gotowa- tnijcie!

    ReplyDelete
  23. Ja za to bardzo chciałam mieć poród naturalny, niestety nie było mi dane, ale będę się starała, żeby kolejna ciąża się tak zakończyła :) Z tym bezpieczeństwem to nie byłabym taka pewna, bo zarówno cesarka jak i poród naturalny mogą być niebezpieczne dla matki i dziecka.

    ReplyDelete
  24. Kobita powinna mieć wybór i nie powinno to być przedmiotem dyskusji (zwłaszcza w szpitalach) Ja rodziłam dwa razy sn. Pierwszy poród był cały wywoływany na oksy, bolesny i nie dobrze go wspominam. Kolejne dziecko urodziło sie samo bez wspomagaczy. Pomimo że bolało- od razu "po", wzięłam prysznic, mogłam siedziec (nie nacieto mnie), dzień później chciałam już do domu-tak dobrze sie czułam.

    ReplyDelete
  25. Uważam, że każda rodząca powinna sama zadecydować o tym, którą metodą przyjdzie na świat jej dziecko. Nie widzę sensu zmuszania tych, które nie chcą rodzić siłami natury i z czystą premedytacją decydują się na cesarkę. Myślę, że zmuszanie takich kobiet tylko negatywnie wpłynie na przebieg samego porodu, bo przecież nikt nie chce robić czegoś, przed czym się wzbraniał i nigdy świadomie na to by się nie pisał.

    Pamiętam, że jeszcze parę lat temu miałam zupełne inne wyobrażenia o porodzie. Byłam przesączona traumatycznymi historiami z porodówek, gdzie obdziera się kobiety z godności. Jakbym wówczas miała rodzić, to bym po pierwsze decydowała się na cesarkę, a po drugie wybrałabym prywatny szpital z indywidualnymi salami do porodu i pokojami poporodowymi. A dziś... myślę już zupełnie inaczej i sama nie wiem, co na tę zmianę wpłynęło. Spróbuję do tego dojść po swoim porodzie... to już niedługo ;)

    ReplyDelete