Pierwsze dni macierzyństwa

Udało mi się znaleźć chwilę, aby napisać tutaj mały 'update'. Królewicz smacznie sobie śpi, chociaż dzisiaj dał mi trochę popalić. Miałam napisać tutaj podsumowanie dwóch tygodni Kamila, jednak nawet nie zauważyłam kiedy mi to umknęło. Czas niesamowicie szybko leci. Dopiero co wróciłam ze szpitala do domu, a tu proszę - w czwartek mój syn skończy trzy tygodnie. A w Mikołajki będziemy świętować pierwszy wspólny miesiąc.

Nasze dni pędzą niesamowicie- w ciągu tygodnia jesteśmy sami, dopiero wieczorem wraca babcia Kamila i wtedy też mam chwilę dla siebie. W weekendy zazwyczaj robimy coś aktywnego - czy do parku, czy do cioci, czy na zakupy. Tak więc, kiedy wracamy dzień już się kończy. W ostatni weekend byłam jednak na zajęciach. Powiem Wam, że takie wyjście w co drugi weekend jest naprawdę świetne. Na chwilę zapominam o kupkach, karmieniu, o tym, że zaraz Młody się obudzi. Mam czas tylko i wyłącznie dla siebie. Dużo mi to daje. A dodatkowa świadomość, że dzięki temu będę mogła się wykształcić jest dodatkową motywacją.

Jestem z nas bardzo dumna, bo jak na razie udaje nam się karmić piersią. Pierwszej nocy w szpitalu był dokarmiany, i był to jedyny raz jego przygody z mm. Wprawdzie puszkę mleka zakupiłam, bo nigdy nic nie wiadomo. Komfort psychiczny mam, że zawsze gdyby coś moje dziecko nie będzie głodne. Nawet na weekend udało mi się odciągnąć wystarczającą ilość pokarmu, aby moja mama nie musiała go dokarmiać. Są czasami gorsze dni, że Kamil wariuje przy piersi- macha główką i krzyczy. Staram się być wtedy najbardziej spokojna jak mogę i po chwili spokojnie zaczyna jeść.

Kamil śpi średnio co trzy godziny. W nocy - z czego jestem bardzo zadowolona- potrafi przespać nawet 5-6 godzin. Za dnia budzi się częściej, jest coraz bardziej aktywny, przeciąga się, rozgląda. W nocy ma zazwyczaj porę, że musi sobie po marudzić. Nie jest jednak wtedy męczący. Biorę go do łóżka i głaszczę po główce albo po rączce, uspokaja się i idzie znowu spać.

Polubił również kąpiel. Chociaż czasami trzyma się kurczowo mojego przedramienia. Początkowo krzyczał bardzo przy zmianie pieluszek, albo przy przebieraniu ubranek. Teraz jest spokojny. Chyba, że głodny to robi niezły popis swoich możliwości.
Książę niestety ma problemy z brzuszkiem i męczą go kolki. Pręży się wtedy, kopie, wygina. Pomaga noszenie na rękach, głaskanie po główce, smoczek albo pierś. Zamówiłam już jednak 'magiczne' kropelki Sab Simplex i liczę, że u nas również zdadzą egzamin. Do tej pory używaliśmy Delicol. Nie są najgorsze, jednak mam wrażenie, że działają coraz to słabiej, a nie podaję mu ich często.

Ja natomiast czuję się świetnie. Kiedy to noc jest średnio przespana- chociaż uważam, że Kamil i tak daje mi się w miarę wyspać w nocy- dosypiamy rano. Nie czuję się w żadnym wypadku przytłoczona macierzyństwem i obowiązkami. Kiedyś myślałam, że tak będzie- jako samotna matka ma się znacznie więcej obowiązków. Moja mama pomaga mi jednak bardzo dużo. A ja czuję się dumna z tego, że potrafię sobie poradzić ze wszystkimi zmianami sama, bez partnera. Kiedyś myślałam, że to jest niemożliwe. Że załamałabym się na samym początku. Nie płakałam jeszcze. Nie miałam depresji. Wręcz odwrotnie. Jest duża energia, jest pełno miłości i jest naprawdę świetnie. Są chwile gorsze, ale one i tak są o niebo lepsze niż początek mojej ciąży. W piątek wybieram się z Kamilkiem do pediatry, bo mam wrażenie, że jest jeszcze trochę żółty, plus oczka dalej mu ropieją i wolę się upewnić czy, aby na pewno wszystko jest w porządku.
A w sobotę może uda nam się zrobić coś innego, bo będę obchodziła urodziny. Chociaż po narodzinach mojego dziecka, mam wrażenie, że moje własne święto nie jest już aż tak ważne. Na pytanie od mamy co bym chciała dostać moją pierwszą myślą było - coś dla Młodego.

Poniżej kilka zdjęć Kamila oraz zdjęcia najwspanialszego prezentu od naszej J. Robiła własnoręcznie ten cudowny tort! A w środku kryły się niespodzianki! Najwspanialszy prezent jaki otrzymałam! :)








Share this:

CONVERSATION

43 comments:

  1. Czas dla siebie jest bardzo ważny, by się nie pogubić w tym wszystkim. Cieszę się, że sobie radzicie i oby tak dalej! Synek kochany, a jaki duży :) trzymajcie się ciepło;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękujemy :)
      O tak! W szpitalu jak byłam sama z Młodym to nawet do toalety szłam w ogromnym pośpiechu ;p

      Delete
  2. Świetnie, że tak dobrze sobie radzisz. Synka masz prześlicznego.

    ReplyDelete
  3. Śliczny ten Twój chłopczyk:) Jak pamiętam moje pierwsze chwile z córcią też było cudownie... Niestety teraz ma 1,5 roku i jest coraz gorzej także ciesz sie chwilą!:* Jeszcze raz gratuluję i sciskam Was ciepkutko:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj też tak słyszałam :D Że czym większe dziecko tym więcej pracy ;p

      Delete
  4. Super, że tak świetnie sobie ze wszystkim radzisz!:)

    ReplyDelete
  5. Super, że macierzyństwo tak Ci służ, trzeba przyznać, że synek daje Ci pospać, ja przez pierwszy miesiąc mogłam tylko pomarzyć o 3 godzinnej drzemce a co dopiero 5 godzin.
    Piękny pampersowy torcik, a Kamilek to sama słodycz ;) i ile ma włosków ;).

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pamiętam, że w ciąży to się bałam, aby mi się łyse dziecko nie urodziło. Oczywiście był to żart, ale zawsze chciałam urodzić dziecię z bujną czuprynką :D
      to prawda- pod względem przesypiania to naprawdę daje odetchnąć :D

      Delete
  6. Zapraszam na moją nową stronę. Napisałam książkę i poszukuję czytelników, komentarzy czy to co pisze się podoba. Zapraszam :)
    http://ksiazka-bez-tytulu.crazylife.pl/

    ReplyDelete
  7. Replies
    1. Ty pisz u siebie na blogu nowości, bo dawno nic nie dodawałaś! :D

      Delete
  8. Świetny ten pieluchowy tort! :)
    Kamilek przesłodki i z tego co piszesz to mały aniołek :) oby tak dalej!

    ReplyDelete
  9. Ale śliczny jest maluszek! ;) Nasza ma dzisiaj 17 dzień.. ale ten czas leci. Gratuluję wgl urodzenia maleństwa, nie miałam okazji wcześniej !! :)) U Was kolki, u Nas zaparcia.. widzę, że zawsze znajdzie się coś wkurzającego.
    Bardzo dlugo śpi w nocy.. my staramy się robić przerwy nie dłuższe niż 4 godziny.. boję się, że mogłaby być głodna hehe ;D
    Pozdrawiamy !:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. U nas to jak głodny to począkowo delikatnie komunikuje, ale nie daj Boże, że matka się ociąga, to od razu krzyk na cały dom :D
      O tak! Zawsze coś się znajdzie!

      Delete
  10. śliczny chłopczyk.
    Podziwiam Cię bardzo za to, że mimo sytuacji jaka Cię spotkała nie poddałaś się, a wręcz przeciwnie. ;)
    Oby tak dalej.
    Pozdrawiam ;)

    ReplyDelete
  11. Mały jest uroczy :) Fajnie, że się wysypiacie. Ja z malutką jesteśmy od 3 dni w domu i jest ciężko ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. U nas najgorsze dni były w szpitalu- wtedy nastawiłam się że będzie ciężko w domu... Ale jest o niebo lepiej niż w szpitalu :)

      Delete
  12. Super tort i jaki praktyczny:) ale ten czas leci :) juz 3 tygodnie:) jesteś dla mnie wzorem do naśladowania. Mnie złapał masakryczny baby blues a Ty bez problemu przeszłości przez te trudne początki.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję bardzo! Własnie takie komentarze ładują mnie do działania!
      A czas leci i to jak! Zaraz miesiąc Młodemu stuknie! :)

      Delete
  13. Jaki śliczny! Na prawdę śliczny bobas, mówię to bez ściemy. Jesteśmy tutaj wszyscy z Tobą, dobrze że masz mamę na podorędziu. JA wiem, że dasz radę. Ja miałam tylko męża do pomocy, a Ty masz kogoś, kto jest mega doświadczony. Stoisz o wiele lepiej na starcie z dzieckiem niż ja ;) Gorące pozdrowienia i tysiące higienicznych całusów w stopki synka.

    ReplyDelete
    Replies
    1. To prawda- nie wyobrażam sobie 'tatusia' dziecka przy nas. Bałabym się, że mu coś zrobi. Przy mamie czuję się spokojna jak wyjdę na chwilę z domu :D
      I dziękujemy bardzo :D

      Delete
  14. Cudowny Maluszek i świetny tort! Normalnie jak z amerykańskiego baby shower :)

    Super, że dajesz sobie tak świetnie radę, bycie samotną mamą na pewno nie jest łatwe, ale dobrze, że masz pozytywne nastawienie, że wszystko dobrze się układa i że pomaga Ci mama, oby tak dalej! Będą jeszcze ciężkie chwile, ząbkowanie, różne skoki, ale z pewnością sobie ze wszystkim poradzisz :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bo ten torcik miał być na babyshower, jednak los chciał i z babyshowera wyszły nici ;)

      Delete
  15. Nam na koli nie pomagał ani delicol, ani sab simplex. Dopiero debridad na receptę dal radę, a walczyliśmy bardzo długo. Życzę dużo wytrwałości :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję :) Mam nadzieję, że u nas te kolki jakoś szybko miną ...

      Delete
  16. Dzielna jesteś! A Kamilek rozumie chyba bardzo dobrze sytuację, oby przynosił same radości :) z Sab Simplex uważaj, po pierwsze lepiej nie stosować jak piszą w ulotce, bo dziecko się łatwo uodparnia, a układ trawienny "rozleniwia", a poza tym jest słodzony aspartamem...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Właśnie czytałam dużo takich opinii na internecie. Ogólnie to mam zamiar podawać mu tych kropelek jak najmniej. Nie ma jakiś strasznych tych kolek ale jak go złapie to rzeczywiście się męczy.

      Delete
  17. Jaki on kochany! Rany, aż mi się przypomniało jak mój Kamil był taki maleńki. <3 U nas sprawdziły się te kropelki Sab Simplex więc mam nadzieję, że i Wam pomogą. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. A czas tak szybko leci... dlatego właśnie chcę mieć dużo zdjęć aby potem nie zapomnieć jak wyglądał jak był maleńki :D

      Delete
  18. O Boziuuu jaki cudny Okruszek... a te stópki to tylko schrupać! :)
    Kochana ja jestem z Ciebie niesamowita dumna i normalnie aż w szoku, że tak świetnie sobie radzisz... Tylko pozazdrościć! ;) No chyba jesteś stworzona do tej roli :)
    Mam nadzieję, że takie dobre nastawienie Cię nie opuści, a dobre samopoczucie i ogromna miłość, którą darzysz tego małego Okruszka będą Ci towarzyszyć również w następnych dniach ;)

    Wszystkiego dobrego! :*

    P.S. No i oczywiście wszystkiego najpiękniejszego z okazji urodzin :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuje bardzo! :)
      Ojjj te stópki Maluszków to są tylko do wycałowywania :D Nie da się nie wycałować przy przewiajniu :D One wręcz o to proszą! ;p

      Delete
    2. Stopki, raczki, buzka... nawet i pupcia... nie ma chyba miejsca na tym malym cialku której nie daloby sie zacalowac ;-)

      Delete
  19. Oczywiście że dasz sobie radę! Najważniejsze jest wsparcie ze strony mamy, ja osobiście bez partnera bym sobie poradziła. Bez mamy? Po pierwszym nocnym "nie mam pojęcia co sie dzieje mojemu dziecku" krzyku chyba bym wywiesiła białą flage. Na szczęście babci zawsze była w pogotowiu.
    Mały jest boski<3 Trzymajcie się tam cieplutko ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękujemy :)
      U mnie niestety było tak że jak babcia była w szpitalu to cisza a jak poszła to był ryk. Na szczęście prcowałam wcześniej z dziećmi to byłam w opanowana i starałam się jak najmniej denerwować ;)

      Delete
  20. Cudowny Twój mały synuś, nie mogę się napatrzeć <3
    Tak pozytywnie piszesz że aż się cieszę i sama nabieram ochoty na drugiego malucha ;-) macierzyństwo jest cudowne prawda? Wywraca życie do góry nogamii zmienia nas samych. Według mnie na pozytywnie. Ciesz się z każdej chwili ze swoim skarbem, zobaczysz jak czas będzie teraz zasuwał. Teraz jesteś w super okresie ale obiecuje że będzie tych chwil cudownych coraz więcej ;-) mój synek 14 miesięczny co dzień mnie zaskakuje nowymi umiejętnościami i jest taki uroczy. Nie ma chyba nic piękniejszegm jak dziecko takie male same przychodzi się przytulić i dac buziaka.. Bycie mamą jest takie super ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. To prawda! Patrzymy na nasze dzieci i napatrzeć się nie możemy :D A ja mam wrażenie, że on każdego dnia się zmienia :)

      Delete
  21. Twój synek jest przepiękny :)
    Bardzo dobrze że dajesz sobie radę sama, nie wiem czy miałabym tyle energii. Fajnie że możesz zorganizować jakiś czas dla siebie, taka odskocznia bardzo się przydaje. Od przyszłego roku też chcę wznowić naukę. :)
    Buziaczki dla was obojga ! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. O tak! Nauka wg mnie jest bardzo ważna bo daje poczucie większej wartości i samodzielności - i nawet jak tak nie jest to jednak poczucie pozostaje ;) I też chciałabym dać przykład synkowi, że jak się chce to można!
      Będziesz miała tyle energii zobaczysz!

      Delete
  22. Ale Słodziak. Nie wiem jak tu do was trafiłam przeklikując i przeklikjuąć ale cieszę się i chętnie będę wracać. Ja mam synka który 18 grudnia skończy pół roczku, i jak patrze na Kamila to uwierzyć nie moge że Jaś też niedawno był taki malutki :) cieszcie się sobą bo czas szybko biegnie. Przyjemny blog !! Zapraszam czasami do Nas :)

    ReplyDelete